Mam już od niej kartę
hurtownia kosmetyczna |Wały uprawowe |www.dobre-ziola.pl

„Mam już od niej kartę ciastka dowiozła, wszystkie bardzo smakowały, narzekali, że mało. A od Ziutki nic, żadnego znaku. Za przejazdem kolejowym rzuca mi się w ramiona jakaś elegancka panna w kapeluszu.
— Moja kochana! Byłam u pani, drzwi zamknięte. Tak się cieszę ze spotkania! Trzeba ją zwolnić! Znajomy, który mi tyle zawdzięcza! To Niemiec! Uratowałam mu życie! On teraz wszystko zrobi dla pani siostry, dla Ziutki!
Same wykrzykniki. I naraz po tych wykrzyknikach poznaję dziewczynę sprzed wojny. Studenckie zebranie, bodajże wieczorek taneczny i wykrzykująca Maria Gurtler. Mam nawet jej wizytówkę. Mieszkała na Nowym Świecie przy placu Trzech Krzyży. Ziutki nie znała.
— Za parę dni wróci! Uwolnią! Za tydzień najdalej! Niewiele potrzeba! Tylko tysiąc złotych! Cóż to jest! Mało!
—Kowalczykową zna pani Też tak obiecywała.
—Ko... walczykowa! Nie znam! Cóż pani za siostra! Nie skorzystać z okazji! Specjalnie przyjechałam! Jak można!
Zostawiam ją na środku ulicy. Dopiero przy Piotra Skargi napada mnie myśl, że powinnam dziewczynę zatrzymać. To hiena. Zawracam. Jasny kapelusz płynie ponad torami, za barierą. Zamknięto przejazd. Wlecze się długi towarowy pociąg.
W skrzynce na listy druczek „Patronat nad więźniami". Wzywają po odbiór ubrania Ziutki. Jadę. Dużo kobiet otrzymało podobne wezwania. Zatłoczona sień, ciemna izba. Na stołach paczki, paczki, paczki. Powiązane, zaadresowane. To ubrania po rozstrzelanych. Odbieram jesionkę Ziutki. Wychodzę na zalaną słońcem ulicę...“(9)



Darmowe teledyski |stomatologia Katowice |Konto bankowe