Belamy meble dziecięce |Cennik usług budowlanych |Internetowy sklep komputerowy
„Każdego ranka przed śniadaniem prowadzę na pokładzie gimnastykę — żeby nie zastały się mięśnie. Wkrótce za naszym przykładem robią to przedstawiciele innych narodowości.
Bez przeszkód dopływamy do Gibraltaru i kotwiczymy na portowej redzie. Pół dnia postoju. Znowu podziwiam niedostępną skałę i próbuję zlokalizować miejsce kapotażu samolotu generała Sikorskiego. Ale wszędzie jednakowe morze, kryjące w swej głębi tragiczną tajemnicę.
Cieśnina Gibraltarska już poza nami. Wpływamy na Morze Śródziemne. Z prawej burty majaczą na horyzoncie brzegi „mojej" północnej Afryki. Wiemy, że wyładunek nastąpi w Algierze. Przynajmniej teraz więc obejrzę El Dżezair od strony morza, i to w pełnym świetle. Poprzednim razem zamknięty byłem na dnie statku i na molo znalazłem się dopiero w nocy.
Eskortuje nas tylko jeden niszczyciel. Raczej dla zasady niż z konieczności. Morze Śródziemne dawno przestało być przecież włoskim „mare nostrum". Jednak i tym razem los mi nie sprzyja, bo jak na złość znowu do portu zawijamy późnym wieczorem.
Samochodami jedziemy kilka kilometrów za miasto, do przestronnej willi usytuowanej przy nadmorskiej plaży. W pobliżu jakaś amerykańska baza. Spędzamy tu święta Bożego Narodzenia. Miłe „fanki" improwizują wieczerzę wigilijną. Zamiast choinki gałązka palmowa, przybrana kolorowymi wstążeczkami.“(1)
łyżwy figurowe |Będzin |dekoracje miast
„Każdego ranka przed śniadaniem prowadzę na pokładzie gimnastykę — żeby nie zastały się mięśnie. Wkrótce za naszym przykładem robią to przedstawiciele innych narodowości.
Bez przeszkód dopływamy do Gibraltaru i kotwiczymy na portowej redzie. Pół dnia postoju. Znowu podziwiam niedostępną skałę i próbuję zlokalizować miejsce kapotażu samolotu generała Sikorskiego. Ale wszędzie jednakowe morze, kryjące w swej głębi tragiczną tajemnicę.
Cieśnina Gibraltarska już poza nami. Wpływamy na Morze Śródziemne. Z prawej burty majaczą na horyzoncie brzegi „mojej" północnej Afryki. Wiemy, że wyładunek nastąpi w Algierze. Przynajmniej teraz więc obejrzę El Dżezair od strony morza, i to w pełnym świetle. Poprzednim razem zamknięty byłem na dnie statku i na molo znalazłem się dopiero w nocy.
Eskortuje nas tylko jeden niszczyciel. Raczej dla zasady niż z konieczności. Morze Śródziemne dawno przestało być przecież włoskim „mare nostrum". Jednak i tym razem los mi nie sprzyja, bo jak na złość znowu do portu zawijamy późnym wieczorem.
Samochodami jedziemy kilka kilometrów za miasto, do przestronnej willi usytuowanej przy nadmorskiej plaży. W pobliżu jakaś amerykańska baza. Spędzamy tu święta Bożego Narodzenia. Miłe „fanki" improwizują wieczerzę wigilijną. Zamiast choinki gałązka palmowa, przybrana kolorowymi wstążeczkami.“(1)
łyżwy figurowe |Będzin |dekoracje miast